PRZEDŁUŻANIE PAZNOKCI- moje postępy

Kochane, mamy już 2016 rok, który będzie pełen zmian i niespodzianek :)O pierwszych dowiecie się już niedługo...Jednak dzisiaj chciałabym powiedzieć troszkę o moich postępach w przedłużaniu paznokci.

Jak wiecie, w 2014 roku byłam na kursie z przedłużania paznokci, który odbył się w Poznaniu przy ulicy Jugosłowiańskiej w Centrum Szkoleniowym Diamond Cosmetics. Wrażenia i troszkę więcej o kursie możecie przeczytać >TUTAJ<

Dzisiaj jednak będzie o moich postępach, wpadkach i nie do końca dobrze zrobionych pazurkach. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej to serdecznie zapraszam do czytania :) I wiem, że pojawi się pewnie dużo komentarzy, a chociażby myśli po co zrobiłam taki post. Chciałabym Wam po prostu pokazać, że czasem nie trzeba być profesjonalistką, żeby nauczyć się robić paznokcie. Nie mówię, że nie warto chodzić do dziewczyn, które się tym profesjonalnie zajmują, o nie! Ale jeśli ja robię pazurki na swoje potrzeby i czuję się z tym coraz lepiej i pewniej to czemu nie? :) Jeśli jesteście chętne to zapraszam do dalszego czytania :)
Pierwsze paznokcie wykonałam podczas kursu, gdzie jedną dłoń przedłużałam na szablonie a drugą
z tipsem. Można by powiedzieć, że to nic trudnego skoro kurs skończyłam, oj nie! To jest trudne i muszę przyznać, że podziwiam profesjonalistki! Ale kurs warto zrobić, chociażby dla siebie samej:) Niby 5 godzin to dużo czasu do nauki, ale jednak praktyka robi swoje, czego nie mam zamiaru ukrywać, bo przecież nie rodzimy się od razu geniuszami :) Zatem tak wyglądały moje pierwsze w życiu przedłużone paznokcie. >TUTAJ< znajdziecie post o szkoleniach. Podobają Wam się? :)

Przyjechałam do domu i pierwsze co zrobiłam, to przedłużałam mamy paznokcie. Tu już nie jest tak fajnie, dlaczego? Na kursie była obecna pani Instruktor, która mówiła co poprawić, co zrobić itd. Wtedy wszystko wydawało się takie proste, a jednak... Ale mama była szczęśliwa i tak :) A co jest w nich źle? Zabrakło krzywej C, płytka rozchodzi się na końcach, a powinna zwężać. Dodatkowo wolne końce paznokcia są stosunkowo za grube, a inne za cienkie. >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

A później zrobiłam swoje pazurki (drugie przedłużanie po kursie), takie o jakich zawsze marzyłam:) No ale można zauważyć, że najmniejszy i serdeczny paznokieć też nie ma krzywej C. Dodatkowo wskazujący ma za dużo żelu w okolicach wału paznokciowego. Ale sama prowadząca kurs mówiła, że nie będzie tak łatwo i nie mamy się poddawać. Tak też zrobiłam, nie poddałam się i przedłużałam dalej :) >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Przyszły Święta i zrobiłam sobie znowu pazurki, których już nie przedłużałam. Jednak chciałam mieć w końcu dobrze zbudowaną krzywą C. No tym razem też poszło coś nie tak, zwłaszcza na kciuku. Reszta paznokci nie była najgorsza i pomyśleć, że robiłam je jakieś 4-5 godzin! >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Te paznokcie robiłam siostrze, która też była zadowolona z efektów. Jednak dzisiaj już wiem, że niektóre kolorki hybryd lepiej nakładać na białą bazę. Co więcej tutaj także paznokieć nie ma poprawnej budowy, zwłaszcza ten jasny (środkowy). >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Tutaj możemy zauważyć już malutkie zalążki krzywej C, chociaż nie aż tak poprawnej. Ale przecież ćwiczenie czyni mistrza, zatem przedłużałam dalej.... >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

No i czasem zdarza się gorszy dzień, prawda? Jako, że nie jestem profesjonalistką i robię paznokcie sobie/ komuś z rodziny to nie czuję się winna. Sama sobie zrobiłam takie "glutki" i nosiłam je... aż 5 dni :P Efekt końcowy to ewidentnie moja wina, po prostu za dużo produktu na końcach. To wtedy po raz pierwszy przestawiłam się z żelu na hard. Dodatkowo moje mało wprawne ręce, no i efekt końcowy jest jaki jest... czyli opłakany. Już dostałam duuużo negatywnych komentarzy pod postem z tymi paznokciami. I powiem szczerze, że się nie dziwię :P >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Kolejne paznokcie nie są aż takie złe;) Jedyne czego mogłabym się doczepić to za duża ilość żelu na końcach paznokci (widać na kciuku). Krzywa C, z tego co pamiętam, wyszła nawet całkiem całkiem. Po prostu za dużo produktu :P >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Czasem, tak jak tutaj, zdarzało mi się dać za mało żelu, albo też źle ukształtować płytkę w trakcie opiłowywania:P >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Zdarzały się także perełki, idealnie dopieszczone paznokcie, na które poświęcałam coraz mniej czasu.
Zaczynałam powoli dochodzić do wprawy i czas robienia sobie paznokci był i jest coraz krótszy:) >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

No i w końcu krzywa C zaczynała wyglądać tak jak powinna. Dodatkowo kształt paznokci był powtarzalny na wszystkich palcach:) A zdobienia były czystą przyjemnością i wisienką na torcie. >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Nauczyłam się też piłować paznokcie w takie sposób, żeby się nie ranić i nie przepiłowywać kształtu. Jest to podstawowa czynność, ale bardzo ważna podczas przedłużania paznokci :) >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Natomiast dzisiaj moje paznokcie wyglądają tak. Czas wykonania z lampą UV dochodzi już do 2-3 godzin, w zależności co robię. Dodam, że sobie robi się najtrudniej i najdłużej. Krzywa C wygląda już poprawnie, a kształt jest całkiem ok. >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Wiem, że nie każde mani wyjdzie mi tak jak osobom zajmującym się tym profesjonalnie. Jednak według mnie postępy widać, a dodam, że to w ciągu jednego roku. >TUTAJ< możecie zobaczyć post z tymi pazurkami :)

Chciałabym zauważyć, iż moje błędy nie wynikają z produktów. Po prostu brak wprawy, czasem źle dobrany produkt (jak gęstość żelu) i ograniczenia czasowe, bądź zmęczenie fizyczne powodowały, albo sprzyjały powstawaniu błędów. Nawet podkładanie szablonu było problematyczne, dzisiaj już się z nimi nie męczę, stały się po prostu moim dobrym współpracownikiem :) Dzisiaj już wiem, że produkty to podstawa, ale ważne też jest ćwiczenie! Bez praktyki nie uzyskamy ładnych paznokci, no chyba, że pójdziemy do profesjonalisty. Co osobiście polecam tym, które nie wiedzą jak się zabrać do przedłużania. Nie warto niszczyć swoich paznokci i leczyć je długo. Ale jeśli chcesz sama spróbować, to nie widzę przeciwwskazań! :) Nie warto też kupować dużo tańszych zamienników, czy produktów z nieznanego źródła. Po prostu traci się wtedy na jakości, a same zdolności to czasem za mało:( Nie twierdzę, że jestem już profesjonalistką, ale wiem, że moja wiedza się powiększyła. Doświadczenie, minimalne, też zdobyłam, ale to nie znaczy, że osiądę na laurach :)

Jeśli dziwicie się ile paznokci przedłużałam i czy moje paznokcie to jeszcze znoszą, to powiem, że jest ok:) Czasem po prostu skróciłam za bardzo, albo chciałam poćwiczyć i dlatego je przedłużałam.
Stan moich paznokci uważam za dobry, mimo iż używam hybryd od ponad roku. Nie zauważyłam także żadnych oznak uczulenia.

A jak Wy oceniacie moje postępy, widzicie je? :) Jak je oceniacie? :)Jeśli macie jakieś pytania- piszcie śmiało, z chęcią na nie odpowiem :)

11 komentarzy:

  1. Kochana świetny post! :) Widać spore postępy i to jest dowód na to, że jeśli się ćwiczy i się chce to wszystko się da. Też jestem zdania, że nie warto inwestować na początek w rzeczy z najniższych półek, bo możemy sie jedynie zniechęcić. Ja też widze u siebie postępy w paznokciach, które wykonuję innym. Kiedyś nakładanie samej hybrydy zajmowało mi ponad 2 godziny :) Życzę Ci dalszych sukcesów i samej przyjemności z wykonywanych paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulala jest różnica! Ja jeszcze nie próbowałam przedłużania. Na razie wyzwaniem jest dla mnie ładna linia hybrydy przy skórkach. Zwykły lakier czyszcze zmywaczem i skośnym pędzelkiem a hybrydy jakoś mi krzywo wychodzą xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy hybrydach też tak można, tylko zanim je utwardzisz :)

      Usuń
  3. Świetny post! Gratuluję postępów, możesz być z siebie dumna! I będziesz miała niezłą pamiątkę, jak zajrzysz do tego wpisu za rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj będzie pamiątka :D już jak przygotowywałam tego posta i szukałam zdjęć to widziałam różnicę :D a za rok to kto wie co z tego wyjdzie :D

      Usuń
  4. Duży progres jest! Jak dla mnie bomba! Rozwijasz się - a to bardzo dobrze! Trzymam kciuki za dalsze postępy - choć dla mnie tych kilka ostatnich paznokci jest idealne! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kochana! :) chociaż do idealnych paznokci to jeszcze troszkę mi brakuje :)

      Usuń
  5. Super!!! Niezły postęp!

    Ja niestety po dziś dzień nie umiem się dogadać z szablonami, więc nie przedłużam sobie pazurków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a szkoda, ja akurat uwielbiam przedłużanie <3

      Usuń
  6. Miło, że masz do siebie sporo dystansu i że zauważasz zarówno te gorsze i te lepsze prace :) Ja też czasem sobie przedłużam paznokcie (Semilac Hard) i wychodzi różnie :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję bardzo za każdy komentarz! :)